foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


 

29 kwietnia 2019r. obchodzimy 371 rocznicę bitwy pod Żółtymi Wodami w czasie największego powstania kozackiego na Ukrainie, gdzie śmierć poniosły regularne, kwarciane wojska Rzeczypospolitej. Starcie to było pierwszą bitwą stoczoną między wojskami polskimi a Kozakami i sprzymierzonymi z nimi, pierwszy raz aż na taką skalę - Tatarami. Rozegrano ją w dniach od 29 kwietnia do 16 maja 1648 roku. Na wieść o wybuchu kolejnego powstania, hetman wielki koronny Mikołaj Potocki ruszył na Ukrainę, nie czekając na pomoc ze strony księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Niestety, Polacy nie mieli świadomości, że tym razem dojdzie do realnej i owocnej współpracy dwóch wrogów i antagonistów - Kozaków i Tatarów krymskich Tuhaj-Beja.

Kozacy i ordyńcy stanowili znakomity i bardzo groźny duet dla Polaków, ponieważ zaporożcy byli świetną piechotą dobrze broniącą się zza taboru i wozów. Tatarzy krymscy zaś byli szybką jazdą doskonale nadającą się do prowadzenia pościgu rozbitej polskiej kawalerii jak i do wojny partyzanckiej. Potocki rozdzielił swoje wojska na trzy części, przy czym największy - około sześciotysięczny oddział zostawił przy sobie, a przeciwko licznym siłom kozacko- tatarskim Bohdana Zenobiego Chmielnickiego wysłał dwie grupy. Jedną pod dowództwem młodego i niedoświadczonego starosty dereźińskiego Stefana Potockiego, a drugą składającą się głównie z kozaków rejestrowych pod dowództwem Stanisława Krzeczkowskiego. 29 kwietnia 1648 roku wojska polskie dotarły do Żółtych Wód znajdujących się na zbiegu dwóch odnóg tej samej rzeki, gdzie dowódca wojskowy Stefan Potocki założył tam warowny obóz. Co było do przewidzenia, już następnego dnia doszło do zdrady Kozaków rejestrowych Krzeczkowskiego, którzy po nocnych rozmowach z Chmielnickim zdradzili nieliczne wojska polskie i przeszli na stronę buntowników. Nielicznych kozaków lojalnych Rzeczypospolitej i sprzeciwiających się zdradzie, oddziały Krzeczkowskiego wymordowały. Rzadkim przykładem lojalności i przyzwoitości Niemców wobec Polaków jest postawa około 150 osobowego oddziału dragonów niemieckich autoramentu cudzoziemskiego, którzy nie chcąc splamić swego honoru, do końca pozostali wierni Rzeczypospolitej. Ponieśli oni bohaterską śmierć w walce z wielokrotnie liczniejszym wrogiem. Już na samym początku bitwy, sytuacja oddziałów polskich Stefana Potockiego stała się nieciekawa i bardzo trudna. Stosunek sił na korzyść powstańców wynosił aż 10 do 1. Rozpoczął się okres szczelnej blokady przerywany częstymi walkami. W dzień atakowali Tatarzy, a w nocy Kozacy tak, by obrońcy nie mieli chwili wytchnienia, spokoju i snu. Liczba polskich wojsk wynosiła marne 1500 osób, siły wroga posiadały aż 14- 16 tysięcy żołnierzy regularnych i bitnych sił Chmielnickiego. Od 5 maja rozpoczęły się potężne szturmy wrogich wojsk; które ciągle atakowały heroicznie broniące się małe oddziały polskie, zorganizowane w szyku obronnym w oparciu o tabor i szańce. 24 letni i zbierający dopiero doświadczenie bojowe Stefan Potocki naiwnie liczył na odsiecz ze strony ojca - hetmana wielkiego koronnego Mikołaja Potockiego. Przez długich dziesięć dni, bohaterskie i osamotnione oddziały Stefana Potockiego i jego doradcy Jacka Szemberka prowadziły heroiczny, nierówny bój z dziesięciokrotnie silniejszym przeciwnikiem. Wobec nieustannie nękanych i atakowanych "wojsk" polskich Stefan Potocki pod presją swoich żołnierzy zdecydował się na dyplomację i negocjacje w czasie których Chmielnicki zgodził się na polski odwrót za cenę pozostawionych kozakom polskich armat. Fałszywy i podstępny Chmielnicki zerwał jednak rozmowy i uwięził polskich posłów, wśród których był młody Stefan Czarniecki. Na domiar totalnego nieszczęścia w ostatniej fazie bitwy, od niedobitków polskich odstąpiło również około 150 dragonów ruskich. Sama bitwa miała miejsce jeszcze za życia króla Władysława IV Wazy, który darzył Kozaków dużą sympatią i był im wdzięczny za przelaną krew w obronie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, choćby pod Chocimiem w 1621 roku. Śmierć Władysława IV w tak fatalnym momencie tragicznej wojny domowej stanowiła kolejny poważny problem dla państwa polsko- litewskiego i jego przyszłości. Nowym królem naszej Ojczyzny został wybrany brat Władysława IV - Jan II Kazimierz, który przez cały okres swego burzliwego panowania będzie musiał desperacko i zawzięcie zabiegać o ocalenie upadającej coraz wyraźniej Rzeczypospolitej w starciu z jej licznymi oraz potężnymi wrogami. Nocą 15 maja miała miejsce desperacka próba wyrwania się z pierścienia okrążenia polskiej garstki żołnierzy. Co zadziwiające polskiej kawalerii udało się wyrwać i wraz z taborem, z którego można się skutecznie bronić zaczęli wycofywać się w kierunku niedużego, ufortyfikowanego miasteczka Kryłów. Niestety, po kolejnej zdradzie jednego z pachołków, następnego dnia 16 maja, na uciekające niedobitki obrońców napadły czambuły ordyńców. Wyczerpani i nieludzko zmęczeni polscy żołnierze zdołali jeszcze ostatkiem sił odeprzeć dwa ich szturmy, lecz kolejny przerwał polski tabor oraz doprowadził do pogromu i rzezi resztek polskich bohaterów. Wówczas postrzelony został dowodzący Stefan Potocki, który zmarł trzy dni później w tatarskiej niewoli w wyniku gangreny na rękach zrozpaczonego Czarnieckiego. Stefan Czarniecki podczas tej tragicznej bitwy był drugim doradcą młodego Potockiego oraz porucznikiem kwarcianej husarii. Czarnieckiemu pozwolono wywieźć pod eskortą ciało syna hetmana do twierdzy Kudak. Stąd wzięła się później wyraźna pogarda oraz nienawiść do kozactwa znakomitego polskiego wodza i hetmana polnego koronnego Stefana Czarnieckiego - głównego obrońcy Rzeczypospolitej szlacheckiej podczas przerażającego oraz brutalnego najazdu szwedzkiego. Najazd ten przeszedł do polskiej historiografii pod nazwą potopu. 26 maja 1648 roku wojska koronne poniosły kolejną, drugą klęskę tym razem pod Korsuniem, gdzie obydwaj hetmani - Mikołaj Potocki oraz hetman polny koronny Marcin Kalinowski dostali się do kozackiej niewoli. Gdy Mikołaj Potocki - hetman wielki koronny dowiedział się o całkowitej porażce i śmierci syna, nie chcąc samemu wpaść w pułapkę, wstrzymał marsz odsieczowy swoich oddziałów oraz prywatnych pułków księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Bardzo źle świadczy o powadze i prestiżu szlacheckiej Polski fakt, iż tak duże oraz rozległe terytorialnie państwo na swoich licznych wrogów wysyła tak małą liczbę, garstkę bitnych obrońców. Główną przyczyną klęski nielicznych wojsk koronnych pod Żółtymi Wodami był przede wszystkim duży błąd naszego dowództwa oraz podział armii na trzy, oddzielne zgrupowania taktyczne pozostające w zbyt dużej odległości od siebie. Ułatwiło to kozakom rejestrowym zdradę i przejście na stronę Chmielnickiego - "wybawcy uciśnionej i nieszczęsnej Ukrainy przez polskich panów". Bohdan Zenobi Chmielnicki był zdolnym, inteligentnym i doświadczonym wodzem oraz atamanem. Musimy także pamiętać o wspaniałej postawie znakomitej polskiej ciężkiej jazdy - husarii. Zaledwie 120 - 130 husarzy stało się głównym źródłem aktywnej koronnej obrony, a jej liczne szarże wiele razy ratowały tragiczną i beznadziejną sytuację polskiego obozu.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Tradycja naszych powstań i polityki powstańczej nie sprzyjała dojrzewaniu politycznemu ludzi i ci, co na tej tradycji kształcili swe pojęcia, nie mogli rozumieć polityki jako czynności, która sobie stawia jasny, konkretny cel i wybiera do niego odpowiednie drogi.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej