foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


3 czerwca 2020r. obchodzimy 368. rocznicę masakry polskich jeńców pod Batohem. Powstanie Bohdana Chmielnickiego będzie już zawsze naszą narodową traumą i krwawiącą raną, nie tylko z powodu licznych porażek militarnych, których doświadczyła nasza skromna liczebnie armia koronna; ale także z wyraźnej słabości naszego państwa. To co 3 i 4 czerwca 1652 roku spotkało polskich jeńców, przeszło najgorsze wyobrażenia nie tylko naszych rodaków ale nawet wrogich nam ordyńców.

To była zdecydowanie jedna z największych polskich klęsk militarnych w dziejach naszego oręża. Ta porażka miała niestety doniosłe znaczenie polityczne - król musiał się w końcu pogodzić z nieprzyjemnym faktem, że utrzymanie w ryzach niespokojnych ziem ukraińskich, graniczy z cudem a właściwie jest zadaniem niewykonalnym. Żółte Wody, Korsuń, Piławce - to tylko niektóre z najgłośniejszych polskich klęsk. Przełomem było dopiero oblężenie Zbaraża - zamkniętej w twierdzy polskiej bohaterskiej załogi, mimo ogromnej przewadze wroga udało się dotrwać do podpisania ugody. Później częstotliwość walk nieco ustała, aż w 1651 roku, po wielkiej i w końcu zwycięskiej bitwie dla Rzeczypospolitej pod Beresteczkiem obie strony konfliktu ponownie się porozumiały, tym razem w Białej Cerkwi. Zawieszenie broni nie mogło trwać długo, z dwóch prostych przyczyn. Po pierwsze, ugody białocerkiewskiej nie zatwierdził sejm, który został zerwany w szwankującej i niewydolnej ustrojowo Rzeczypospolitej; po drugie Chmielnicki po upokarzającej porażce pod wspomnianym Beresteczkiem dążył do zbrojnej rozprawy z Polakami, aby ich ostatecznie pogrążyć. Co go z oczywistych względów niepokoiło – zauważył, iż stracił część ogromnej popularności na Ukrainie. Świadczyły o tym ewidentnie ofensywne plany kozackiego atamana, który wiosną 1652 roku wyprawił się na Mołdawię. Zamierzał pozyskać nowego sojusznika, oczywiście do walki z Rzeczypospolitą - hospodara mołdawskiego. Polacy nie mogli dopuścić do tego nowego aliansu. Tym bardziej, że sami byli w sojuszu z mołdawskim władcą. Szkoda, że plany pokrzyżować kozakom zamierzał człowiek pod pewnymi względami nieudolny i ograniczony. Największą słabością hetmana polnego koronnego Marcina Kalinowskiego były wątpliwe talenty dowódcze oraz brak głębszej myśli taktycznej. Dodatkowo słabością czy raczej wadą było to, że nie słuchał nawet nowego polskiego monarchy - Jana II Kazimierza Wazy. Młody, niedoświadczony jeszcze król wieści o nadciągającej wyprawie kozacko- tatarskiej zwyczajnie bagatelizował i lekceważył. Hetman Kalinowski, który donosił władzom o realnym zagrożeniu, nie był do końca traktowany poważnie. Przeprowadził on koncentrację wojsk w rodzinnych dobrach pod Batohem na Bracławszczyźnie. Decyzję o ataku na przeważającego liczebnie wroga pałającego żądzą zemsty, hetman podjął samodzielnie. Dopiero czas pokazał, że wydanie bitwy przebiegłemu "lisowi" Chmielnickiemu okazało się zgubne i fatalne. Dobrze wyszkolona polska armia niestety została niemalże starta w pył! Trudno ustalić absolutnie wszystkie przyczyny dla których Kalinowski zdecydował się uderzyć na tak silnego nieprzyjaciela. Być może uczynił to dla zwykłej wojennej sławy, mając nadzieję na awans i otrzymanie upragnionej buławy hetmana wielkiego koronnego. Być może zgubiła go rutyna i pewność siebie. Niektórzy historycy słusznie zarzucają mu krótkowzroczność i brak wojennej przenikliwości oraz spostrzegawczości. Jedno jest pewne - seria błędów popełniona przez dowódcę, na przykład zły dobór miejsca pod obozowisko i brak należytego rozpoznania przed bitwą miała tragiczne i opłakane skutki. Pierwsze uderzenia Tatarów nie złamały polskiej obrony, ale niestety osiągnęły inny, zamierzony cel. Odwrócono skutecznie uwagę wojsk koronnych od przeprawy oddziałów kozackich przez rzekę Boh. Do najcięższych, decydujących walk doszło nazajutrz, drugiego czerwca. Od wczesnego rana rozgorzała zacięta i krwawa walka; wróg atakujący tabory w końcu wdarł się do polskiego obozowiska siejąc zupełny popłoch. W szeregi armii wiernej królowi wdarła się zupełna i zgubna w takich przypadkach panika. Przerażeni żołnierze w chaosie i bałaganie uciekali, porzucali broń a niektórzy nawet uchylali się od walki. Co gorzej, niektórzy świadkowie tej tragicznej bitwy twierdzili, że w wyniku bałaganu i chaosu doszło nawet do bratobójczych walk. Jeszcze inni wspominali, że w polskim obozie wybuchł nawet bunt przeciw rozkazom niezbyt zdolnego hetmana. Faktem bezspornym było to, że wojsko koronne ratowało się bezładną ucieczką. Polscy żołnierze często wpadali w ręce swoich katów i prześladowców, pobliska rzeka spłynęła słowiańską krwią. Wszystko co najgorsze, przyszło dwa dni po bitwie, 3 i 4 czerwca zapisał się w naszej narodowej historii wyjątkowo tragicznie. Ci z Polaków, którzy znaleźli się w niewoli tatarskiej, a którzy mieli szansę na przeżycie, dzięki ewentualnemu okupowi zostali szybko odsprzedani kozakom. Zbrodni dokonywali zarówno kozacy, jak i znajdujący się na ich usługach, wyjątkowo okrutni Tatarzy nogajscy. Częściowo oszczędzono kobiety i dzieci znajdujące się w byłym polskim obozie. Od około 3,5 tysiąca do 5 pięciu tysięcy nieszczęsnych żołnierzy wybito bez litości. Nawet niektórzy ordyńcy byli oburzeni zabijaniem Lachów, iż poprosili swego dowódcę - Nuradyna, żeby tej ohydy i zwykłego okrucieństwa nie czynił swemu imieniu oraz czci. Jedną z najbardziej wartościowych ofiar dla szlacheckiego państwa polskiego był Marek Sobieski - starosta krasnystawski, rodzony brat późniejszego znakomitego zwycięzcy spod Chocimia i Wiednia - króla Jana III Sobieskiego.

Według wielu relacji, śmierci cudem uniknął rotmistrz Stefan Czarniecki; późniejszy hetman polny koronny i błyskotliwy dowódca licznych walk z dużo silniejszymi oraz bitnymi Szwedami, bohater narodowy mający zaszczytne miejsce w polskim hymnie. Wiele wskazuje na to, że Czarnieckiego ocalił od niechybnej rzezi znajomy Tatar, który ukrył go w słomie lub własnym namiocie. Na wrogą kozactwu postawę Czarnieckiego, wpływ mogło mieć pragnienie zemsty za cały rok niewoli oraz fakt posiadania własnego majątku na zrewoltowanej Ukrainie. Więcej szczęścia od Marka Sobieskiego, Zygmunta Przyjemskiego i wielu mu podobnych miał hetman Kalinowski oraz jego syn Samuel (zabity przez Tatarów), którzy polegli jeszcze na polu walki. Hetman miał to szczęście w nieszczęściu, że ominęło go brutalne podrzynanie gardeł, zakłuwanie pikami i pastwienie się nad konającymi ofiarami. Porażka pod Batohem była całkowita i kompletna, Rzeczypospolita pogrążona w długiej i wyczerpującej organizm państwowy wojnie bardzo potrzebowała doświadczonych żołnierzy, zagończyków oraz pieniędzy. Wtedy Polacy nie mogli jeszcze przewidzieć, że czeka ich koszmar stulecia, czyli potop szwedzki. Tymczasem sporą część armii - w tym wielu szlachetnie urodzonych żołnierzy, a także wyższych oficerów, skrócono o głowę lub zabito związanych i bezbronnych w inny, bestialski sposób. De facto pod Batohem straciliśmy dużą część najbardziej karnego i doświadczonego wojska, tracąc militarne elity. Zniszczenie najlepszych oddziałów armii koronnej pozwoliło Chmielnickiemu przejść do ofensywy i w rezultacie doprowadzić do oderwania części Ukrainy od słabej Rzeczypospolitej. Klęska Polaków poprzedziła wojnę z Rosją i wspomniany wcześniej potop szwedzki, który okazał się tragiczny w skutkach.

Słusznie więc polska historiografia nazwała tą przerażającą rzeź - "sarmackim Katyniem". Była to autentyczna, totalna zagłada naszych wojskowych elit. Co było do przewidzenia, ta niepotrzebna masakra pod przeklętym Batohem, spowodowała jeszcze większą nienawiść, chęć odwetu i pogardę między Polakami a ich bezwzględnymi sąsiadami. Stefan Czarniecki nienawidzący szczerze hajdamaków (kozaków), podczas potopu szwedzkiego przy pomocy swoich wojsk wywlecze zwłoki Bohdana Zenobiego Chmielnickiego po przybyciu do Subotowa. Wszystko wskazuje na to, że wspomniana wcześniej roczna niewola u kozaków po bitwie nad Żółtymi Wodami i potraktowanie jego towarzyszy broni pod Batohem napełniło Czarnieckiego chęcią zemsty, mordu i niszczenia. Trzy stulecia później dokonała się niestety kolejna, wielka tragedia rozbitej armii polskiej. Skrupulatnie dokonywana zbrodnia pod Batohem jest czasem porównywana do masowej egzekucji polskich jeńców. Zostali oni haniebnie zamordowani przez NKWD w 1940 roku w słynnym Lesie Katyńskim. Tak jak Katyń był zemstą Stalina i sowieckich komunistów za przegraną wojnę z Polakami w 1920 roku; tak Batoh był zemstą chorego z nienawiści do Lachów Chmielnickiego. Wielki ataman Chmielnicki i jego kozacy długo nosili zadrę w sercu za całkowitą klęskę w bitwie pod Beresteczkiem.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Całe życie byłem przeciwnikiem odpowiedzialności zbiorowej, działania w ten sposób, że nigdy dobrze nie wiadomo, kto jest winien złu. Uważałem, że za każdą pracę jej kierownik musi odpowiadać i że do władzy kierowniczej ma prawo tylko ten, kto gotów jest ponosić odpowiedzialność za wszystkie następstwa.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej